Buty Bhutan MFS

test butów Bhutan MFS

Niezależny test Bhutanów MFS dla wędkarzy, myśliwych i nie tylko

Wstęp

W myśl powiedzenia: nie stać mnie w tanich butach chodzić postanowiłem, że muszę kupić sobie coś co powinno spełnić moje oczekiwania, a są one nie małe. Buty będą wykorzystywane do chodzenia po lesie i nie jest to nizinny las, a w dużej mierze polska część Beskidu Niskiego – sporo stromych podejść, mnóstwo potoków, a wszystko poza jakimikolwiek szlakami, no może jedynie na szlakach dzikiej zwierzyny. Na dodatek do lasu zazwyczaj wybieram się wcześnie rano, czasem w deszcz wiec i tu, kiedy trawa jest mokra od rosy, jak i od samego deszczu oczekuję od butów by nie przemokły. Czasem trzeba będzie się przedostać przez jakiś potok lub mokradło. No i oczywiście mają być to buty całoroczne, no może poza szczytem letnich upałów i ekstremalnymi mrozami. To są moje oczekiwania jeżeli chodzi o moją pasję łowiecką, a pozostaje jeszcze wędkarstwo.

Moją ulubioną metodą wędkarską jest spinning, często przemierzam brzegi rzek obławiając wodę. Podobnie jak do lasu i tu będę musiał chodzić po mokrej trawie, czasem aby dojść do wody trzeba przejść przez błoto i mokradła. Jeszcze pozostają przybrzeżne opaski, na których jest sporo ostrych kamieni, przez co są narażone na przetarcie. Bywa że na na brzegu jest sporo błota więc i tu, szczególnie podeszwy, powinny zapewnić dobrą przyczepność. Często wędkować zaczyna się skoro świt kiedy jest jeszcze zimno, a w ciągu dnia, wraz z podnoszącym się słońcem, temperatura potrafi urosnąć dość sporo – dobrze aby w butach nie było za gorąca ale też nie za zimno.

Pewnie wielu z was czytając mój wstęp stwierdzi, że na ryby najlepsze będą gumowce i jakieś klapki na zmianę. Nie zgodzę się z tym – zeszłego roku podczas wędkowania spędziłem nad woda dwa dni, podczas których padał deszcz, nawet nie taki mocny ale wystarczający by narobić błota, a temperatura była w sam raz na klapki – tylko jak tu w klapkach chodzić po błocie. Wybór był oczywisty, zostałem przy gumowcach. Już po pierwszym dniu stopy były dość przemoczone od potu. Wtedy właśnie postanowiłem, że koniecznie muszę kupić sobie porządne buty, które nie boją się trudnych warunków. Po zebraniu opinii, przeczytaniu sporej ilości informacji postanowiłem kupić typowo myśliwskie wysokie buty. Trochę jednak obawiałem się tej wysokości, przecież nie może być w tym tak wygodnie jak w niższych. Szukając kompromisu postanowiłem, że kupię buty Meindl model Bhutan MSF z Gore Tex-em.

Producent podaje taki opis tych butów:

Orientacyjna cena detaliczna (z VAT): 975 zł

Kolekcja: MFS Memory Foam System

Materiał zewnętrzny:  Nubuk woskowany

Wyściółka: GORE-TEX® Performance Comfort Footwear

Wkładka: Wkładka AIR-ACTIVE® Soft Print drysole

Podeszwa: Meindl Multigriff® by Vibram®

Kolor: Dark brown

Trekkingowa nowość Meindl 2014 ! Buty posiadają wszystkie najważniejsze cechy, które powinny zawierać całoroczne buty trekkingowe w zróżnicowany teren. Cholewka wykonana jest ze skóry nubukowej, a wyściółka to Gore-Tex Performance Comfort Footwear. Buty wodoodporne, a przy tym dobrze oddychające. Całość na vibramowej podeszwie Meindl Multigriff. Buty na całej objętości posiadają gumowy otok, który chroni przed uszkodzeniem skóry.

Pierwsze wrażenie

Mówi się, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a buty te – oglądając tylko  zdjęcia – nie wzbudziły we mnie jakiegoś zachwytu, ot zwykłe trepy jakich wiele. Kiedy do mnie dotarły obejrzałem je dokładnie i muszę przyznać, że wyglądają naprawdę solidnie. Wszelkie wykończenia, przeszycia są zrobione z największą starannością, a skóra wygląda na porządną. Jeden mały szczegół, który  troszkę mnie rozczarował to część podeszwy ma malutkie puste bąble. Wygląda to jakby nie do końca była ona dobrze odlana. Normalnie nie zwrócił bym na to uwagi ale kiedy buty kosztują prawie tysiąc złotych, to takie szczegóły przyciągają wzrok. Na szczęście na bardzo krótko bo jak tylko założyłem je na stopy to już nie pamiętałem o tym drobnym defekcie.

Zanim ubrałem BHUTANy na nogi zważyłem je by przekonać się czy to co podaje producent 800g zgadza się ze stanem faktycznym. No niestety, producent prawdopodobnie waży te buty bez sznurówek, mi wyszło nieco więcej bo 839 g. z dokładnością +/- 2 g. Para wraz z metkami ważyła 1689 g – nie wiem po co ważyłem je wraz z metkami bo przecież te za chwilę wyrzuciłem i mógłbym wcale o tym nie pisać. No ale skoro tylko takie zdjęcie zrobiłem więc postanowiłem, że podam tą wartość. Po usunięciu wszelkich zbędnych metek i sprawdzeniu jeszcze raz wagi wyszło, że każdy z osobna jest tak samo ciężki albo jak kto woli lekki, a te 39g to naprawdę drobnostka.

Założyłem w końcu buty na stopy i tu zaskoczenie – one same chodzą! Przód tej jest tak zrobiony, że w pewnym momencie but zmusza do zrobienia kroku, z pewnością sprzyja to wędrówką ale też ma pewną praktyczną zaletę – podczas marszu przednia część (palcowa) nie zagina się tak bardzo więc z pewnością będzie to miało wpływ na żywotność skóry. Do tej pory większości moich butów skóra pękała w tym miejscu. Mam nadzieję, że tym razem będzie inaczej – choć to będzie do stwierdzeni długo po tym jak ten test zostanie opublikowany.

Buty mają dumnie brzmiący system MFS nie będę szczegółowo pisał jak to ma działać ale sprowadza się to do tego, że but pod wpływem temperatury dopasowuje się do stopy. Coś w tym musi być bo pierwszy raz założyłem buty mając na stopach cienką skarpetę i miałem wrażenie, że są troszkę ciasne ale po chwili to uczucie minęło. Potem próba z grubą skarpetą zimową i znów tak samo – na początku trochę jakby za ciasne, a po chwili idealne. W końcu test dwóch skarpet i znów  ciasno, a po chwili lepiej ale już nie tak komfortowo jak przy pojedynczej skarpecie. Być może trzeba było więcej czasu na dopasowanie się buta ale jak tu chodzić w dwóch zimowych skarpetach kiedy termometr wskazuje 22 stopnie. System ten nie pozwala o sobie zapomnieć bo po przerwie kiedy zakładamy buty na nogi mamy wrażenie, że te nam spuchły – jak to wczoraj chodziłem i było mi wygodnie, a dziś rano ledwo nogę wciskam. Na szczęście szybko przypominam sobie, że to chwilowa niedogodność.

Test biurowo-miejski

Kupiłem te buty jako całoroczne i wielozadaniowe, postanowiłem więc przetestować je czy wytrzymam w nich cały dzień w pracy, no i oczywiście po niej. Na wszelki wypadek zabrałem ze sobą drugą parę by w razie czego móc zmienić. Wiosną w biurze mam dość ciepło bo termometr wskazuje około 24 st. C. – kilka komputerów robi swoje.  Zanim jednak zasiadłem na swoim krześle musiałem do tej pracy dojechać i tu trochę czułem delikatny dyskomfort – trochę gruba podeszwa no i te usztywnienie w kostce nie sprzyjało prowadzeniu samochodu. Z pewnością na dłuższą trasę zmieniłbym buty na lżejsze ale na te kilkadziesiąt kilometrów pewnie nie. W pracy – po około godzinie – czułem, że jest mi zbyt ciepło w stopy, poluzowałem więc sznurowadła ale nadal nie czułem się luksusowo. Nie było też tragedii ot troszkę cieplej niż zazwyczaj. Co ciekawe sytuacja zmieniała się kiedy zaczynałem chodzić. W bucie jakby ktoś wentylator włączył – nie klimatyzację ale mały wiatraczek, może i przesada z wiatraczkiem bo nie dmuchało ale wyraźnie było czuć, że to powietrze szybciej się wymienia – w końcu buty służą do chodzenia, a nie do siedzenia. To zjawisko zaobserwowałem potem jeszcze kilka razy w różnych sytuacjach, kiedy stałem i czułem, że robi mi się ciepło wystarczyło zrobić kilka kroków. W pracy wytrzymałem cały dzień i nie będę pisał, że było mi super wygodnie i komfortowo bo tak jest kiedy założę swoje stare schodzone mokasyny ale też nie było tragedii. Po pracy może godzinna przerwa w domu i znów okazja do włożenia butów. Tego dnia w Krośnie odbywały się Górskie Zawody Balonowe, którym towarzyszą koncerty plenerowe. Z racji na konieczność długiego stania w korkach samochodowych, postanowiłem udać się tam pieszo, a do pokonania miałem kilka kilometrów. Wprawdzie koncertu nie doczekałem się, bo zespół Enej dość mocno się spóźnił, a ja zacząłem odczuwać, zmęczenie nóg – cały dzień w nowych butach jednak dał się we znaki, a na dodatek w nocy miałem jechać na ryby. Postanowiłem więc, że wrócę do domu wcześniej.

Buty te można używać do codziennego chodzenia ale blado wypadają przy mokasynach, zwłaszcza kiedy jest ciepło, a terenem po którym się poruszamy są chodniki.

Do wody

Tego dnia wybrałem się na pstrągi – butów tych w zasadzie nie potrzebowałem, bo za pstrągami zazwyczaj brodzę w woderach. Chciałem jednak sprawdzić jak jest z tą nieprzemakalnością. Po łowieniu założyłem je na nogi i wlazłem do rzeki. Był wtedy ze mną mój kolega zapalony fotografik, którego poprosiłem o zrobienie kilku zdjęć i to chyba był błąd bo ustawiał mnie niczym modela przez kilkanaście minut w tej wodzie, a to stan na tym kamieniu, a to może nieco głębiej,… poczekaj żeby muł, który się uniósł po wejściu do wody, nieco osiadł – a ja stałem w tej wodzie i stałem. Na szczęście w zamian mam kilka fajnych zdjęć. Normalnie użytkując te buty nie będę stał w wodzie, czasem będę musiał przejść przez jakąś kałużę czy potok ale nie będę przecież w nich chodził po wodzie non stop. Niemniej stopy po kilkunastu minutach stania w rzece pozostały suche. Tego dnia przetestowałem je również na błocie – wracając po łowieniu do samochodu zaliczyłem mały poślizg, oczywiście w woderach. Po założeniu Bhutan-ów wszedłem na ten niewielki uskok, gdzie podjechały mi wcześniej nogi, by sprawdzić jak podeszwy trzymają się na błocie i przyznać muszę, że przyczepność była dość dobra. Nie była to jakaś spora górka, a i błoto też nie jakieś straszne to jednak wodery mi podjechały, a te nie.

Wracając do domu w pewnym momencie zapomniałem, że te buty mam nadal na nogach. Mimo dość ciepłego dnia nie czułem żadnego dyskomfortu, nie ciążyły mi, nie było mi za gorąco. Normalnie do butów przyzwyczajam się kilkanaście dni lub nawet kilka tygodni, a tu zaledwie w drugim dniu noszenia zapomniałem, że mam je na nogach.

Test z aspektem ratowniczym

18 maja 2014 roku był pierwszym słonecznym ciepłym dniem po kilkudniowych ulewach, które spowodowały, że rzeki opuściły swoje koryta. Ubrałem buty i wybrałem się z moim psem nad pobliską rzekę Jasiołkę by zobaczyć co tam się dzieje. Rzeka była bardzo wysoka – około 2m wyższa od stanu średniego, a masa wody niczym taran przelewała się przez koryto. Pies jak to pies, zazwyczaj kiedy jest tam ze mną, lubi sobie popływać i nie inaczej zrobił tym razem. Momentalnie woda zniosła go na środek koryta i jakieś kilkadziesiąt metrów w dół, a ja brzegiem po błocie mokrej trawie i między drzewami oraz krzakami za nim. Myślałem, że już po psie ale ten na szczęście dopłynął do brzegu – pech jednak był w tym, że do nie tego na którym byłem ja. Po chwili widząc mnie na drugim brzegu skoczył do wody by przypłynąć do mnie i powtórka – znów znaleźliśmy się kilkaset metrów niżej, i znów na różnych brzegach. Podprowadziłem psa w górę na spokojniejszą wodę i kazałem płynąć do mnie. Woda ponownie znosiła psa, a ja biegnąc brzegiem cały czas go nawoływałem by płynął do mnie – udało się pies trochę wystraszony ja ze stanem przedzawałowym ale szczęśliwi.

A co z butami? W takich sytuacjach nie myśli się o ubiorze ale po wszystkim  przychodzi refleksja i czas na analizę sytuacji. Biegnąc za psem momentami wpadałem na rozmoczone ścieżki, gdzie warstwa błota była do kostek i o konsystencji gęstej śmietany. Jak pamiętam na takim błocie nawet gumowce lubią się ślizgać, a tutaj nie miałem problemu, buty trzymały się dość dobrze. To samo na zmoczonej trawie nie było problemu z przyczepnością. Wprawdzie po wszystkim buty były całe oblepione błotem, które w większości zmyłem w kałuży. Niestety sporo tego ponabijało się w bieżnik i tam pozostało. Ponoć podeszwy te miały same się czyścić z błota – no cóż może przy dłuższym marszu lub wyschnięciu. Z pewnością będzie jeszcze nie jedna szansa na przetestowanie bieżnika i pod tym kątem.

Na grzyby do lasu

Początkiem czerwca postanowiłem wybrać się do lasu z nadzieją, że znajdę jakieś grzyby. Aby do niego dotrzeć musiałem przejść kilka łąk, a że było dość wcześnie na roślinach była jeszcze rosa. Oczywiście buty nie przemokły ale co to za wyczyn kilkadziesiąt minut po mokrej trawie to nawet zwykłe trzewiki nie przemokną.  Dlatego po znalezieniu leśnego potoku postanowiłem, że trochę po nim podreptam. Nie był on zbyt głęboki i normalnie pewnie bym go przeskoczył, chciałem jednak mieć pewność, że buty z goretexem są naprawdę odporne na wodę i takimi się okazały.

W lesie było dość sucho i chodzenie po nim nie było żadnym problemem, mógłby nawet chodzić po nim w klapkach. Jednak tym razem, głównie w poszukiwaniu grzybów zapuściłem się na zbocza potoku, gdzie było bardzo stromo i o poślizg nie trudno. Podeszwy trzymały mnie jednak pewnie na ziemi, nie miałem problem ze spinaniem się leśnym runie na stromych zboczach, gdzie lubią rosnąć prawdziwki. Wysoka za kostkę cholewka pewnie trzymała nogę, a chodzenie po trudnym terenie było, dzięki niej o wiele łatwiejsze i lżejsze. W tym lesie byłem już wielokrotnie w różnym obuwiu, od klapek poprzez trampki, adidasy, półbuty po gumowce i dopiero w Meindlach czułem, że to jest właśnie but stworzony na taki teren. Grzybów tego dnia nie znalazłem zbyt wiele ale miło spędziłem ten czas.

Kilkudniowy wypad na ryby

Jak co roku i tym razem wybrałem się na kilkudniowy wypad na leszcze, które właśnie początkiem wakacji biorą całkiem nieźle. Już pisałem w założeniach, że buty mają mi służyć również w lecie, a tegoroczne – podczas mojego wypadu – było naprawdę gorące. W dzień w pełnym słońcu było bardzo ciepło, a noce były dość zimne, nawet bardzo zimne bo temperatura spadała do około 10 st. C. Oczywiście kiedy nasza gwiazda już mocno przygrzewała obowiązującym strojem były krótkie spodenki i klapeczki ale z czasem gdy słońce chowało się za pobliską górkę i zaczynała siadać rosa zakładałem na nogi Meindle. Od razu napiszę, że był to mój pierwszy wyjazd, po którym nie musiałem leczyć swoich stóp, które zazwyczaj po kilku dniach, a właściwie to letnich nocach, w gumowcach były w opłakanym stanie. Podczas pobytu trafił się nam jeden dzień z kilkugodzinną ulewą, z jednej strony dość ciepło by chodzić w klapkach, a z drugiej mokro i błoto w sam raz na gumowce. Każdy kto miał okazję w takich warunkach chodzić w gumowcach z pewnością podzieli moją opinię, że po kilku godzinach nogi po prostu są mokre i – kolokwialnie mówiąc – śmierdzą. Tym razem dzięki butom było miło i przyjemnie.

Ryby jak to ryby lubią brać w nocy lub samym świtem, czasem zachodzi potrzeba podebrania zdobyczy kolegi. Wiadomo a to wpłynie jakiś okaz w roślinki i pasuje wejść do wody. Na szczęście brzeg był na tyle dla mnie łaskawy, iż nie musiałem do tej wchodzić za daleko bo najgłębiej do kostek – buty oczywiście nie przemokły. Jednak tutaj wyraźnie widać przewagę kaloszy nad moimi butami. Gumowce zazwyczaj są wysokie i nie trzeba się martwić, że nam się woda może przelać, a nawet jeżeli przeleje się do gumiaka to jego wysuszenie jest dość szybkie. Nie miałem okazji sprawdzić ile czasu potrzeba by wysuszyć zalane od środka Meindle ale przypuszczam, że jednak o wiele dłużej. Jest jeszcze jedna przewaga gumowców nad trekingami, te pierwsze zakłada się i ściąga szybciej. Pół biedy, kiedy chcemy buty zdjąć bo idziemy spać – trwa to tylko nieco dłużej ale kiedy nagle nocną ciszę zakłóci wycie sygnalizatora, a nasza wędka mało nie wpadnie do wody bo na haku zameldował się rekordowy okaz to gumowce będą miały tu przewagę. Z pewnością każdemu na myśl przychodzi – przecież można buty wsunąć – owszem można ale zanim je zasznurujemy to kolega w gumiakach będzie miał już w podbieraku leszcza. Oczywiście bez sznurowania również da się chodzić ale trzeba uważać. Mimo tych niewątpliwych zalet gumiaków ja pozostanę jednak przy Bhutan-ach gdyż wygrywa tutaj komfort.

Pozostaje jeszcze sprawa zapchanego przez błoto bieżnika butów. Szczerze muszę napisać, że on się nie czyści, czasem nawet jego ręczne wymycie jest uciążliwe. Na szczęście nie ma to żadnego wpływu na przyczepność do podłoża. Będąc na rybach przestałem zwracać uwagę na to czy ten bieżnik jest zapchany czy nie. Skoro nie ślizgałem się to co za różnica – no może jedynie buty są nieco cięższe.

Na polowaniu

W zasadzie nie ma różnicy czy idziemy do lasu na spacer, czy na polowanie nic nowego tu nie napiszę – buty są wygodne i tyle. Już pisałem, że można w nich przejść przez potok, w miarę trzymają się na błocie, leśne górki nie są im straszne ale na polowaniu jest jeszcze jedna ważna rzecz – cisza. Nie ma tego problemu kiedy polujemy z naganką i stojąc w miejscu czekamy aż wyjdzie na strzał zwierzyna ale już podczas jej podchodzenia, każdy najdrobniejszy hałas może ją spłoszyć. Często na różnych forach można przeczytać, a to ubranie szeleści, a buty skrzypią… Tutaj nic takiego się nie dzieje, nic nie skrzypi, nie chlapie, świszczy. Owszem słyszę jak szeleści pod nimi sucha trawa bądź liście, jak trzaskają nadepnięte suche gałązki, jednak nie słyszałem nigdy by te buty skrzypiały, piszczały lub wydawały inne dźwięki.

Ostatnimi czasy sporo uprawianych niegdyś pól zarosło, łąki koszone są raz w roku lub wcale. Przedzieranie się przez wysoką trawę za rogaczem jest dość ciężki, a kiedy dodatkowo jest rosa to całe nogawki będą mokre. Tu znów zwolennicy gumowców powiedzą – a w gumiaku jest sucho. To racja wysoki gumiak zapewnia suchość nogawek, buty niestety nie. Wprawdzie przy bardzo wysokiej trawie i gumowce nie pomogą, nogawki zmokną nam powyżej nich. Na szczęście jest coś takiego jak stuptuty –lekkie, wygodne i chronią przed rosą, a zazwyczaj chronią nogę nieco wyżej niż większość gumowców. Takie połączenie butów i stuptutów  z pewnością będzie wygodniejsze od gumowców.

Podsumowując

Długo zastanawiałem się jak napisać ten poniekąd nietypowy test obuwia, które przede wszystkim służy do wędrówek, a ja wykorzystuję je w nieco inny sposób. Ułatwioną sprawę mają ci co zajmują się turystyką górską – organizują wyprawę i na podstawie tej jednej mogą wyciągnąć wnioski i napisać materiał, zwłaszcza że w ciągu jednej wyprawy pokonają więcej kilometrów niż ja w ciągu miesiąca. Postanowiłem, że ja opiszę kilka wybranych przez siebie wypraw, zwłaszcza tych, na których miałem ze sobą aparat i mogłem zrobić dokumentację fotograficzną. Nie chciałem też zanudzić czytelnika opisywaniem każdego wypadu do lasu, czy nad rzekę bo nie o to w tym opisie chodzi. Mam nadzieję, że każdy po przeczytaniu tego artykułu wyciągnie wnioski dla siebie. Dla mnie buty te spełniły oczekiwania jakie wobec nich miałem. Chodziłem w nich po wodzie, po błocie, po kamieniach, trawie, rosie, jedynie nie przeszły próby zimna ale też nie na zimę je kupiłem. Buty naprawdę są wygodne i zrobione solidnie. Nawet mocnym zabrudzeniu można je wymyć i wyglądają jak nowe. Oczywiście jak zaleca producent należy je impregnować odpowiednimi środkami. Jak dla mnie jedyną wadą tych butów jest ich cena. Mam nadzieję, że posłużą mi przez wiele lat, a wtedy ten wydatek rozłożony w czasie potwierdzi to co napisałem na początku: nie stać mnie w tanich butach chodzić.

Do zakupu tych butów skusiła mnie jeszcze reklama – Gwarancja GORE-TEX, która brzmi tak:

Jeśli nie jesteś zadowolony w pełni z wodoszczelności, wiatroszczelności lub oddychalności odzieży GORE-TEX ® możemy ją naprawić, wymienić lub zwrócić Ci pieniądze. Nie ważne, która firma wyproukowała ubranie – jeśli rzecz ma etykietę GORE-TEX®, gwarantujemy, że jest trwale wodoszczelna, wiatroszczelna i „oddychająca”.

Jeżeli kiedyś te buty przemokną to nie omieszkam sprawdzić jak w praktyce zadziała ta deklaracja.

Przede mną jeszcze próba czas, która pewnie potrwam – właściwie to mam nadzieję, że potrwa kilka dobrych lat. Puki co mogę ze spokojem sumienia każdemu kto zastanawia się jakie buty kupić do lasu, na grzyby, na ryby, na polowanie, mogę je polecić. Buty Meindl BHUTAN MFS to dobry wybór.

W SKRÓCIE

Ocena wykonania

Buty wykonane z najwyższą starannością, w moim egzemplarzu jedynie można by się czepić naprawdę drobnych defektów podeszwy Vibram. Wszystkie szycia są dobrze zrobione, a całość wygląda naprawdę solidnie. Mocowanie haków bez zarzutów. Producent podaje wagę chyba bez sznurowadeł bo z tymi ważą nieco więcej. Skóra nubukowa naprawdę solidna bez jakichkolwiek skaz. Wnętrze wykonane jest z najwyższą starannością nic nie uciska, nie drapie. Buty posiadają gumowy otok, który dodatkowo chroni dolną część przed przetarciami.

Wodoodporność

Buty te mają podwójną barierę dla wody. Pierwsza to nubukowa woskowana skóra, która zwłaszcza odpowiednio zaimpregnowana dobrze chroni przed przemakaniem i membrana GORE-TEX. Podczas testowanie stałem w wodzie prze kilkanaście minut, chodziłem po potokach, wchodziłem do jeziora. Buty nie przemokły i nie zauważyłem, by takie moczenie miało wpływ na skórę, jedynie mokra zmienia  kolor ale po wyschnięciu wracała do pierwotnego.

Wygoda

W butach zastosowano system MFS – najprościej można to określić, że but dopasowuje się do stopy pod wpływem ciepła. Wyraźnie czuć, że zaraz po założeniu buta nieco uciska ale już po chwili wszystko jest ok. Podobnie jest z wkładką, która również dopasowuje się do stopy. Wszystko to powoduje, że buty są naprawdę komfortowe. Dzięki temu systemowi nie ma znaczenia czy założymy cieniutką skarpetę na lato, czy grubą na zimę – but zawsze będzie dopasowany. Zastosowany system sznurowania jest szybki i stabilnie trzyma nogę. Moja stopa ma dość wysokie podbicie i zazwyczaj mam problem z dobraniem obuwia. Model Bhutan ma rozmiarówkę co pół numeru więc nie ma tego problemu.

Oddychalność

Buty mają membranę GORE-TEX, która gwarantuje, że z jednej strony nie będą przemakać, a z drugiej stopa pozostanie sucha. Również wkłada ma za zadanie utrzymywać wilgoć z dala od skóry. Do takich butów zalecam skarpety termoaktywne. Podczas testów chodziłem w gorącu i chłodzie, mimo że bywało mi gorąco nigdy nie maiłem przepoconej stopy, za wyjątkiem gdy raz założyłem zwykłe bawełniane skarpety. Kiedy się chodzi wyraźnie czuć, że ciepło i wilgotne powietrze jest lepiej odprowadzane z buta niż w czasie stania. Butów nie można porównać do sandałów ale przy zapewnionej wodoodporności oddychalność jest na wysokim poziomie.

Dla kogo buty Bhutan

Jak większość butów tej firmy i te stworzone zostały głównie do wędrówek. Ja uważam, że testowany model jest bardzo uniwersalnym obuwiem. Można wykorzystać je nie tylko podczas długich marszów ale również do poruszania się w ciężkim terenie leśnym. Nie straszna im również woda i błoto. Dlatego jest to model, który z pewnością docenią leśnicy, wędkarzy i myśliwi.

Author: Ariusz Nawrocki http://fishingandhunting.pl/

Buty Meindl