Buty Meindl Himalaya MFS

Od kilku lat preferuję zakupy typu „raz, a dobrze” – but powinien służyć lata, a nie miesiące, dlatego przed wyjazdem na Grenlandię długo zastanawiałem się jaką markę wybrać. Ostatecznie kupiłem buty Meindl, model Himalaya MFS. We wcześniejszym wpisie wymieniłem dane techniczne oraz wrażenie po kilku krótkich wyjazdach i spacerach.

Teraz po miesięcznej podróży po Grenlandii mogę napisać coś więcej. Mimo, że wybrałem się tam wiosną, w miastach i górach zalegały jeszcze grube warstwy śniegu, a fiordy były częściowo zamarznięte.

Treking

Pierwszą próbą był trekking na Ukkusissat. Góra miała tylko 728 m n.p.m., ale nie udało mi się na nią wejść. Miałem wymarzoną pogodę; delikatny wiatr, lekki mróz i słońce. Niestety nie do końca było jak w bajce. Do pewnego momentu szło się dobrze, po ok. kilometrze szlak był kompletnie zawiany. Nie było żadnych oznaczeń. Na przemian zapadałem się po kolana w śniegu lub musiałem wbijać raki w zamarzniętą skorupę lodu. Byłem sam i stwierdziłem, że pierwszego dnia podróży nie będę ryzykował urazu; zawróciłem. Buty dobrze trzymały się w rakach i nie przemokły.

Bezludna wyspa

Dwa dni pod namiotem na wyspie Bjørneøen w okolicach Nuuk, był drugim sprawdzianem Himalaya MFS. Na wyspie było również śniegu po kolana. Nie miałem rakiet śnieżnych i spacer nie należał do przyjemnych. Chcąc wydostać lewa nogę, która zapadła się w śniegu, stawiasz kolejny krok drugą i ona również zapada się po kolano. Męcząca sprawa, kilkukrotnie musiałem chodzić na czworaka. Podczas kempingu nie miałem możliwości wysuszenia butów, ale i w tym wypadku nie przemokły.

Treking

Trzecim sprawdzianem był kolejny treking w okolicach Ilulissat Icefjord. Podobne warunki pogodowe; lekki mróz i słońce. Pierwsze półtora godziny super to twardy śnieg na przemian ze skałami. Kolejna godzina, tragedia. Skorupa śniegu ciągle się zapadała i dwa razy wychodziłem na czworaka. Dalsza trasa nie zapowiadała się lepiej; zawróciłem.

Na rybach

Himalaya MFS sprawdziły się również na rybach. Przez dwa dni wypływałem motorówką z rybakami. Przez cały czas stałem w miejscu na mrozie, na mokrym pokładzie. Nie ślizgałem się i mimo 8 godzin połowu nie zmarzłem w stopy. Choć nos niestety lekko ucierpiał od wiatru.

Podsumowanie

Na początku nogi nie były przyzwyczajone do wagi butów i czułem ich ciężar, mimo że przed wyjazdem kilka razy w tygodniu chodziłem w nich na spacery. Z każdym następnym dniem w podróży, było już tylko lepiej. W ostatnim tygodniu wyprawy warunki pogodowe były mieszane; silny wiatr i zamiecie na przemian ze słońcem i odwilżą. W mieście było sporo śniegu, a później sporo wody z roztopów, która wieczorem zamarzała i tworzyła lodowiska – buty sprawdziły się również w takich warunkach.

 

Przez miesiąc nie zmarzłem w stopy, buty ani razu nie przemokły i były bardziej przyczepne niż moja druga lżejsza para Oboz. Jestem bardzo zadowolony ze swojego zakupu. Teraz myślę o sandałach Meindl :)

 

Test wykonany przez Arkadiusza Makowskiego

Buty Meindl