Korona Beskidu Śląskiego w butach Meindl Antelao Lady GTX

Miendl Antelao Lady GTX

MEINDL ANTELAO LADY GTX - moje buty na Koronę Beskidu Śląskiego

DLACZEGO MEINDL?

 

Potrzebowałam butów wygodnych, niezawodnych i to w ekspresowym tempie. Ledwo wróciłam ze spisko-pienińskiej wędrówki, a już pakowałam plecak na następną wyprawę. Problem polegał na tym, że moje dotychczasowe buty odmówiły współpracy, rozłażąc się aż nazbyt efektownie. Dosłownie na kilka dni przed niemałym górskim wyzwaniem, jakim jest zdobycie Korony Beskidu Śląskiego (30 szczytów w ok. 10 dni) zostałam bez najważniejszej części ekwipunku. Niewesoło, prawda? Na szczęście, dzięki szybkiej konsultacji i ekspresowej wysyłce udało się zorganizować buty, za co bardzo serdecznie dziękuję firmie Meindl Polska.

Szczerze przyznam, że sama skontaktowałam się z Meindl Polska z prośbą o ratunek i wsparcie projektu. Co jak co, ale buty chciałam mieć solidne, więc instynktownie zgłosiłam się właśnie do nich. Przecież projekt "Korona Beskidu Śląskiego" powstał we współpracy ze Śląską Organizacją Turystyczną - to nie był prywatny turystyczny wypad, który mogłam przerwać w razie niesprzyjających okoliczności. Nie. Zobligowałam się do zdobycia 30 szczytów i musiałam je zdobyć. Oczywiście dysponowałam zapasem czasu, jednak przy tak długiej wędrówce należy przygotować się dosłownie na wszystko i zabrać sprzęt, który sprawdzi się w zmiennych, często podłych warunkach. Nie jest tajemnicą, że buty to najważniejsza część ekwipunku górskiego turysty, wszak bez tego ani rusz - a ja zmuszona byłam zabrać zupełnie nową parę, nieprzetestowaną przeze mnie choćby podczas leśnego spacerku. Dlatego postawiłam na Meindl, markę która słynie z wysokiej jakości butów i komfortu użytkowania.

 

ANTELAO LADY GTX

Wybór modelu zaczęłam od podeszwy. Opierając się na oficjalnej charakterystyce od razu postawiłam na "Aktywność: wymagające trekkingi w niskich górach, lekkie trekkingi górskie. Teren: nierówne szlaki, strome szlaki górskie.", czyli na podeszwę Vibram o twardości B. Doradca zasugerował model z najnowszej kolekcji - Antelao Lady GTX, na co przystałam, ze względu na niską wagę oraz technologię Comfort fit. Troszkę kręciłam nosem na obecność GORE-TEX'u, nie przepadam za membranami w ciepłych miesiącach roku, jednak biorąc pod uwagę fakt, iż buty będą użytkowane od wiosny do jesieni, to obecność membrany nie jest już tak dokuczliwa. Zresztą, to kwestia gustu i przyzwyczajenia.

 

WYGODA

Pod nazwą Comfort Fit kryje się specjalna konstrukcja buta, dzięki której uzyskuje się więcej miejsca na palce. I to mnie przekonało. Poprzednie buty miałam stosunkowo ciasne, więc teraz chciałam wypróbować inne rozwiązanie. Przypominam, że nie miałam czasu na jakiekolwiek rozchodzenie butów, te musiały od razu dopasować się do mojej stopy i najlepiej nie uwierać ani nie ugniatać w żadnym miejscu, tak abym mogła swobodnie i bezboleśnie realizować kolejne cele. Liczyłam, że technologia Comfort Fit sprosta zadaniu.

Jak było w terenie? Otóż z początku dziwnie. Luzu faktycznie jest na tyle dużo, że jako osoba nawykła do butów ciaśniejszych po prostu zdziczałam. Wydawało mi się, że noga lata, ale to było tylko początkowe złudzenie, bowiem nie zaobserwowałam, by stopa przemieszczała się na boki, tym samym upośledzając stabilność. Co więcej, pięta była zawsze mocno osadzona, nie "przesuwała" się w górę, także cała stopa utrzymywana była w stałej pozycji.

Butki testowałam w połączeniu z różnymi rodzajami skarpet: od lekkich na bazie Coolmaksu po wełniane. Poczucie luzu maleje wprost proporcjonalnie do grubości skarpet, to jasne, ale nawet w grubych skarpetach czułam przyjemną przestrzeń.

Wkładka w modelu Antelao GTX jest częścią technologii Comfort Fit. Zrobiona jest z naturalnego korka i wyścielona specjalnym materiałem pochłaniającym zbędną wilgoć. Ważniejsze jest to, że buty szybko dopasowują się do kształtu nogi, a pianka wewnątrz podeszwy amortyzuje wstrząsy, przez co nie czuje się nieprzyjemnego efektu "twardego stąpania", tak powszechnego w byle jakim obuwiu.

Podeszwa Vibram typu B ma optymalną twardość na beskidzkie szlaki. Jeszcze przed wyjazdem zastanawiałam się, czy aby buty nie okażą się zbyt mocne, że może mogłam wybrać coś lżejszego, ale szybko przekonałam się, że wybór był jak najbardziej słuszny. Po pierwsze, wędrowałam ze stosunkowo ciężkim plecakiem, a to wymusza masywniejsze i stabilniejsze obuwie. Po drugie, różnorodność podłoża w Beskidzie Śląskim potrafi zaskoczyć! Jeśli ktoś wyobraża sobie same szerokie, leśne dukty, to jest w wielkim błędzie! Wiele szlaków jest stromych, kamienistych i na tyle niewygodnych, że na ich wspomnienie do dziś klnę pod nosem. Wielkie, luźne, nierzadko ostre kamloty w ilościach hurtowych zaścielają ścieżki i uprzykrzają łazikowanie, do tego doliczamy standardowe przeszkody w postaci błota, korzeni, piargu czy piachu i otrzymujemy całą gamę różnorodnych powierzchni, z którymi podeszwy musiały sobie poradzić. I radziły. Nie miałam problemów ani ze stabilnością, ani przyczepnością.

Bywało, że na luźnych kamulcach marzyłam o twardszej podeszwie (może byłoby wygodniej pokonywać te upierdliwe odcinki?), znowuż na każdym innym podłożu dziękowałam za umiarkowaną twardość - mimo wszystko większa część beskidzkich szlaków nie wymaga hiper wzmocnionej i sztywnej podeszwy. W końcu trzeba sobie radzić zarówno na licznych asfaltowych odcinkach, jak i na leśnych oraz skalistych ścieżkach. Przy takiej różnorodności podeszwa typu B pasuje idealnie.

Do jednej pierdoły się przyczepię. W trakcie pierwszych dni wędrówki uwierała mnie najniższa przelotka sznurowadeł, powodując upierdliwy ból przy chodzeniu. Dotyczyło to wyłącznie lewego buta. Piątego dnia zrobiłam przerwę na typowo turystyczne zwiedzanie (w miejskim obuwiu), nóżki odpoczęły, a problem ucisku już nie powrócił do końca wyrypy. Nie wiem, czy to wynik zbyt gorliwego zasznurowania lewego buta, czy jakiś defekt przy produkcji - zwyczajnie trzeba było to rozchodzić i po kłopocie. Od tego czasu buty stały się mega wygodne i muszę dodać, że podczas całej wyprawy nie nabawiłam się żadnych obtarć czy choćby jednego bąbla.

 

 

WODOSZCZELNOŚĆ A ODDYCHALNOŚĆ

Już pierwszego dnia wędrówki dorwało mnie takie oberwanie chmury, że równie dobrze mogłabym wskoczyć do jeziora - efekt byłby ten sam. Wszytko miałam przemoczone za wyjątkiem butów! Kilka mniejszych i większych deszczy nękało mnie podczas późniejszych etapów wyprawy, jednak buty ani razu nie przepuściły wody. GORE-TEX w modelu Antelao spisał się wzorowo, co wcale nie jest dla mnie takie oczywiste. Moje poprzednie buty również były wyposażone w membranę słoweńskiej firmy, tyle że puściły już podczas pierwszej ulewy i w zasadzie przemakały przy każdej okazji... Meindle dobrze chronią przed deszczem, co mnie oczywiście ogromnie cieszy, bo skoro już mam chodzić w membranowych butach, to niechże się one sprawują jak należy!

Oddychalność butów stoi na dobrym poziomie. Mimo membrany nie miałam problemów z zawilgoconymi stopami, a kilka dni wędrowałam przy naprawdę wysokich temperaturach. Jasne, że podczas upałów było mi w tych butach za gorąco, aczkolwiek nie odnotowałam uczucia parzenia, jakie towarzyszyło mi w poprzednio użytkowanych trekach.

 

DETALE

Tu chciałam pochylić się nad błahostką, za jaką uchodzą sznurowadła. A zdarzyło Ci się wiązać buty kilka razy w ciągu wycieczki? Irytujące, prawda? Meindlowskie sznurowadła okazały się najlepsze, jakie miałam okazję kiedykolwiek wiązać. Serio. Jak już raz związałam, przy czym stosuję technikę podwójnej kokardki, to do końca dnia nie miałam potrzeby poprawiać. Ani razu sznurówki nie rozwiązały się samoistnie!

Ważnym elementem jest otok. W modelu Antelao wzmocnienie występuje tylko na noskach, czyli w rejonie palców - jest to powszechne rozwiązanie w butach przeznaczonych do trekkingów w łatwym terenie. Takie zabezpieczenie ochrania palce przed bolesnym spotkaniem z wystającym konarem lub skałą i zapewnia oparcie podczas schodzenia ze stromego zbocza.

.

WYTRZYMAŁOŚĆ

Tu niestety nie mogę napisać nic wiarygodnego, bo kilkanaście dni użytkowania nie daje prawa do ferowania wyroków. O trwałości Antelao wypowiem się za jakiś czas, póki co liczę na jakość, doświadczenie w produkcji i dobrą renomę marki Meindl.

 

DLA KOGO MODEL ANTELAO?

Nie wiem jak Meindl to wyczarował, ale model Antelao łączy dwie przeciwstawne cechy: stabilizację z luzem wewnątrz buta. To dobra wiadomość, zwłaszcza dla tych z nieco szerszymi stópkami. Jeśli dotychczas miałeś/aś problem ze zbyt ciasnymi butami, to model Antelao może być idealny właśnie dla Ciebie. Sama mam standardową stopę, więc z początku podejrzliwie podchodziłam do tych butów. A co jeśli będą za luźne? Powtórzę raz jeszcze: luz na przodzie buta wcale nie oznacza destabilizacji. Wierz mi, podczas całodziennego marszu docenia się te kilka dodatkowych milimetrów przestrzeni. Trzeba tylko uważnie dobrać rozmiar, a będzie dobrze. Rzecz jasna ktoś o skrajnie wąskich stopach raczej nie polubi tego modelu, reszta będzie zadowolona.

 

PODSUMOWANIE

Buty Meindl Antelao GTX zabrałam na niemal 2-tygodniową górską wyrypę bez jakiegokolwiek wcześniejszego przetestowania choćby w osiedlowym parku. Były dosłownie wyjęte prosto z kartonu, który porzuciłam w Bielsku-Białej, gdzie zaczynałam swą przygodę z Beskidem Śląskim. Mimo początkowych niedogodności z przelotką szybko przekonałam się do tego modelu. Podejrzewam, że gdybym przed wyjazdem rozchodziła butki (na oko 2 dłuższe spacery wystarczą), to już w trakcie realizacji "Korony Beskidu Śląskiego" nie byłoby mowy o jakimkolwiek dyskomforcie. Ja tego czasu nie miałam. W każdym razie chcę zaznaczyć, że buty Meindl Antelao Lady GTX szybko dopasowały się do moich stóp i finalnie okazały się bardzo wygodne - nie naraziły mnie na otarcia, ani nie zafundowały bolesnych bąbli - a to najważniejsze. Nie oszukujmy się, ze zmasakrowanymi stopami nawet najbardziej rozbuchana widokowo trasa staje się męczarnią, a przecież o to chodzi, żeby było i przyjemnie i komfortowo. Dobre treki górskie to takie, o których nie myśli się podczas wędrówki. A ja myślałam tylko o tym, żeby kiedyś przytulić nowe Meindle, tym razem zimowe. :P 

Buty Meindl